Start

OBJAWIENIA NAJŚWIĘTSZEJ MARYI PANNY W FATIMIE

W roku bieżącym przeżywamy 100.lecie Objawień Fatimskich, nazwanych: Fatimską drogą ocalenia świata”.


13 października 1917 roku – szóste objawienie Matki Bożej Fatimskiej

Jestem Matką Boską Różańcową

„Cud Słońca” – szóste objawienie fatimskie – 13 października 1917 r.

„Jestem Matką Boską Różańcową”, odpowiedziała Matka Boża na pytanie Łucji podczas ostatniego objawienia fatimskiego w dniu 13 października 1917 roku.

13 października 1917 roku był dniem szczególnym, dniem ostatniego spotkania z pastuszkami, objawienia zapowiedzianego już w maju tego roku. W tym dniu Piękna Pani chciała ujawnić swoje posłannictwo i potwierdzić je „Cudem Słońca”.

Z upływem czasu comiesięczne objawienia Matki Bożej w nieznanej wcześniej okolicy doliny Cova da Iria, stały się głośnym wydarzeniem w Portugalii. Dla wierzących, wezwaniem do nawrócenia, dla niewierzących i sceptyków, sensacją prasową, a dla ugrupowań antyklerykalnych i masońskich, tematem do drwin i złośliwych upokorzeń chrześcijan.

13 października miał być dniem konfrontacji przepowiedni „Cudu Słońca” z wydarzeniami rzeczywistymi. Niektórzy powątpiewali, czy Maryja dotrzyma obietnicy i pojawi się. Pomimo tych wątpliwości i niesprzyjających warunków pogodowych, ulewnego deszczu i błota zalegającego dolinę, do Fatimy przybyło z całej Portugalii od 70 do 100 tysięcy osób, które w strugach deszczu i czekały na to, co się wydarzy.

Kiedy, około południa dzieci dotarły przez tłum na miejsce objawień i zaczęły odmawiać różaniec, dostrzegły promień światła, po czym pojawiła się Matka Boża nad krzewem skalnego dębu. Znów tylko im dane było widzieć Maryję. Podobnie jak we wcześniejszych spotkaniach z Matką Bożą, Łucja spytała Czego Pani sobie życzy ode mnie? Matka Boża odpowiedziała: Chcę ci powiedzieć, aby wybudowano tu kaplicę na moją cześć. Jestem Matką Boską Różańcową. Odmawiajcie w dalszym ciągu codziennie różaniec. Wojna się skończy, a żołnierze wkrótce wrócą do swoich domów.

Odpowiadając na prośby innych osób przekazane przez Łucję, odpowiedziała: „Jednych uzdrowię, innych nie. Niech ludzie nie obrażają więcej Boga, Naszego Pana, który już i tak jest za bardzo obrażany.

Po tych słowach Najświętsza Panna Maryja zaczęła się unosić w górę i zniknęła w bezkresnej dali firmamentu. W tym momencie dzieci stały się świadkami scen, wizji symbolizujących tajemnice różańcowe:

– pierwszej, symbolizującej tajemnice radosne różańca (wizja Świętej Rodziny- św. Józefa z Dzieciątkiem na ręku i Matki Boskiej Różańcowej),

– drugiej, symbolizującej tajemnice bolesne różańca (wizja Matki Boskiej Bolesnej i Pana Jezusa bolejącego w drodze na Kalwarię),

– trzeciej, symbolizującej tajemnice chwalebne (wizja Matki Boskiej Karmelitańskiej, w koronie Królowej nieba i ziemi, z Dzieciątkiem Jezus na rękach).

Jednakże tylko Łucja widziała wszystkie trzy sceny, a Franciszek i Hiacynta widzieli jedynie pierwszą.

Gdy Łucja, śladem znikającej Maryi spojrzała w niebo, krzyknęła do zgromadzonych ludzi, aby popatrzyli w górę. W tym momencie dały się im zauważyć niespodziewane zjawiska zapamiętane jako „Cud Słońca”. Deszcz przestał padać a chmury rozeszły się i ukazało się słońce świecące niezwykłym blaskiem. Po chwili słońce zaczęło migotać i wykonywać wirujący ruch obrotowy kierując się ku ziemi. Widok zbliżającego się słońca wywołał przerażenie, krzyk i płacz przestraszonych ludzi, którzy myśleli, że zbliża się koniec świata. Zjawisko to było widziane daleko, aż w promieniu około 40 kilometrów. Trwało około 10 minut, po czym słońce powróciło na swoje miejsce. Kiedy cykl objawień dobiegł końca, świadkowie zauważyli, że ich mokre wcześniej ubrania są suche, a ziemia wygląda, jakby od dawna nie padał deszcz.

Wydarzenie „Cudu Słońca” zostało uznane przez Kościół Katolicki, jako cudowne. Odbiło się ono szerokim echem w ówczesnej prasie. Obok opinii krytycznych i sceptycznych, pojawiły się wiadomości o wielu nawróceniach spowodowanych wizją i przeżyciami cudu, a wśród osób, które powróciły na drogę wiary katolickiej, byli nawet innowiercy czy zagorzali masoni.

Owocem spotkań Matki Bożej z trojgiem pastuszków w okresie od maja do października 1917 roku, były trzy tzw. „tajemnice fatimskie”. Są to przesłania skierowane do Świata przez Ducha Świętego, szczególnie do chrześcijan, za pośrednictwem Najświętszej Maryi Panny. Nie wszystkie przesłania niesione w tajemnicach fatimskich zostały już w pełni rozpoznane, ujawnione i wprowadzone przez Kościół. Przedmiotem ciągle jeszcze trwających dociekań Boskiego przekazu jest „ trzecia tajemnica fatimska”. Niewątpliwie jednak największym przesłaniem z Fatimy stało się wołanie Matki Bożej o codzienne odmawianie różańca. Matka Boża przedstawiła się dzieciom, jako „Matka Boska Różańcowa”- ratunek dla świata.

Mirosława Klupsz  


13 września 1917 roku – piąte objawienie Matki Bożej Fatimskiej

Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, aby uprosić koniec wojny” – to słowa Matki Bożej skierowane do dzieci w kolejnym piątym już objawieniu w dniu 13 września 1917 roku.

Uwięzienie pastuszków przed spotkaniem z dnia 13 sierpnia przyniosło odwrotny skutek od zamierzonego przez gnębicieli dzieci i prześladowców Kościoła. Przyczyniła się do tego również prasa portugalska, której krytyczne opinie rozniosły wiadomości o objawieniach fatimskich, sprzecznie z intencjami. Skutkiem tego w dniu 13 września do Cova da Ira przybyło około 15 do 20 tysięcy pielgrzymów i ciekawskich.

Siostra Łucja opisała to spotkanie następującymi słowami:

„Kiedy zbliżyła się godzina, przeciskałam się z Hiacyntą i Franciszkiem przez tłum ludzi, który nam ledwo pozwalał przejść. Ulice były pełne ludzi. Wszyscy chcieli nas widzieć i rozmawiać z nami. Tam się jeden drugiego nie bał. Wiele osób, nawet zacne panie i panowie przeciskali się przez tłum, który nas otaczał. Padali na kolana przed nami, prosząc, byśmy Matce Bożej przedstawili ich prośby. Inni, którzy nie mogli się do nas dostać wołali z daleka:

Na miłość Boską, proście Matkę Bożą, żeby mi wyleczyła mego syna kalekę.

– Niech wyleczy moje niewidome dziecko.

 A moje jest głuche.

 Niech mi przyprowadzi z wojny do domu mego męża i mojego syna.

 Niech mi nawróci grzesznika.

 Niech mnie uzdrowi z gruźlicy. 

Tak ukazała się cała nędza biednej ludzkości, niektórzy krzyczeli z drzew, inni z muru, na którym siedzieli, aby nas zobaczyć, gdy przechodziliśmy.”

Wspominając te wydarzenia siostra Łucja odnosi je do cudownych scen opisanych w Nowym Testamencie, kiedy Pan Jezus przechodził przez Palestynę. Jednocześnie dziękuje Bogu za wiarę ludu portugalskiego.

Matka Boża objawiła się dzieciom, gdy wreszcie doszły do Cova da Ira. Podobnie jak wcześniej, ukazanie się Pięknej Pani w odblasku światła, nad dębem, nastąpiło kiedy zaczęły odmawiać różaniec. Ukazując się powiedziała do nich:

– „Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna z Góry Karmelu, św. Józef z Dzieciątkiem Jezus, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z Waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia.” Na prośby przekazane za pośrednictwem Łucji od innych osób, Matka Boża odpowiedziała: 

– „Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.” Po tym krótkim objawieniu cudowna Pani unosząc się znikła jak zwykle.

Ciekawym, nowym zjawiskiem podczas objawienia Matki Bożej we wrześniu, był obiekt zauważalny przez niektórych modlących się. Obiekt ten, jakby świetlisty globus, unosił się nad ziemią w miejscu objawienia. Krążył jakiś czas po niebie, po czym oderwał się od horyzontu i zniknął kierując się ku słońcu. Widzenie to relacjonował jeden z obecnych tam kleryków. Podobne świadectwo dała Maria dos Anijos, siostra Łucji, obecna 13 września w Cova da Ira. Mówiła o małej gwieździe, która przybyła od wschodu i przez chwilę pozostawała ponad drzewem dębu.

Po objawieniu z 13 września Portugalia czekała na to, co może się wydarzyć za miesiąc. Napięcie rosło a Fatima pozostawała na ustach całego kraju. Gazety przedstawiały wciąż nowe wizje. Mając na względzie zapowiadany cud prasa liberalna pisała, że nic takiego nie nastąpi, a katolicyzm zostanie ośmieszony.

Tymczasem w nocy z 22 na 23 września nieznani sprawcy zdemolowali miejsce objawień w Cova da Ira. Skradli dewocjonalia pozostawione przez pielgrzymów i wyrwali z ziemi dąb skalny. Przez nieuwagę zniszczyli jednak inne drzewo, a nie to, nad którym ukazywała się Piękna Pani. Również wolnomularze nie pozostali bezczynni i w pobliskim Santarém zorganizowali bluźnierczą procesję parodiującą objawienia. 

Odnosząc się do przytoczonych powyżej wydarzeń można zauważyć, że przez minione 100 lat niektóre środowiska nie zmieniły swego wrogiego stanowiska wobec Kościoła, a w praktyce stosują nawet takie same sposoby, jakie miały miejsce w Fatimie.

 


13 sierpnia 1917 roku – czwarte objawienie Matki Bożej Fatimskiej

Czwarte – sierpniowe spotkanie Matki Bożej z dziećmi, w cyklu siedmiu co miesięcznych Objawień Fatimskich z trzynastego dnia miesiąca w 1917 roku, zostało gwałtownie przerwane z powodu ingerencji władzy świeckiej.

Wieść o tajemniczych spotkaniach pastuszków budziła co raz większą ciekawość ludności miejscowej i tłumów przybywających z dalszej okolicy, a szczególnie prasy z całego kraju. Większość dziennikarzy, prezentująca poglądy wolnomularskie, wyśmiewała ciemnotę wsi portugalskiej i oskarżała kler o rozpowszechnianie zabobonów. Stan nerwowego napięcia ogarnął władze, zwłaszcza miejscowego przedstawiciela administracji państwowej, komunistę Arturo de Oliveira Santos.

Sądząc, że sprawa ta ma związek z jakimiś niedawnymi wydarzeniami politycznymi w Portugalii, w dniu mającego nastąpić objawienia – 13 sierpnia rano, wywiózł dzieci z ich domów. Pod pozorem osobistego zainteresowania widzeniem oraz chęci udzielenia im pomocy w dotarciu na miejsce objawień, w rzeczywistości dokonał ich porwania i zatrzymania w areszcie przez kilka dni. Wszelkimi sposobami, poczynając od rozmów z dziećmi i ich rodzicami, poprzez agresję, głodzenie i areszt oraz straszenie śmiercią, usiłował wydobyć z dzieci skrywaną tajemnicę. Jednakże młodociani więźniowie, chociaż przestraszeni, okazali się nieugięci. Dzieci nie tylko nie wyjawiły swojego sekretu, ale przetrzymywane w areszcie razem z pospolitymi przestępcami, swoją głęboką modlitewną postawą spowodowały nawrócenie aresztowanych wcześniej prawdziwych opryszków.

Nie osiągnąwszy spodziewanych rezultatów swojej „taktyki” oraz pod wpływem presji społecznej, Arturo de Oliveira Santos uwolnił pastuszków do domu po kilkudniowym areszcie. Ta przykra przygoda uniemożliwiła jednak tym razem oczekiwane spotkanie dzieci z Najświętszą Panienką, co napawało je smutkiem. Żal był ogromny, ponieważ dzieci mniemały, iż utraciły już na zawsze możliwość spotkań z Piękna Panią. Wkrótce jednak, z relacji naocznych świadków okazało się, że Matka Boża przybyła zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią do Cova da Iria w dniu 13 sierpnia, pomimo nieobecności dzieci. Pojawiła się na chwilę, jak poprzednio w białym obłoku. Widzenie poprzedził głośny grzmot i błyskawica, przerażając zebrany tłum ludzi oczekujących dzieci.

Po upływie kilku dni od opuszczenia aresztu, w niedziele 19 sierpnia, gdy pastuszkowie paśli owce w przysiółku Valinhos, w innym miejscu niż dotychczas, pojawiła się przed nimi Matka Boża. Podobnie jak poprzednio, zapowiedziała ponowne przyjście w dniach 13 września i 13 października oraz obiecała dokonanie cudu w październiku. Ponownie zaleciła dzieciom modlitwę na różańcu. Razem z dotychczasową trójką dzieci był również obecny kuzyn Joäo, ale on nic nie widział, ani niczego nie słyszał. Podczas tego spotkania Łucja zapytała Matkę Bożą, co ma zrobić z pieniędzmi, które ludzie pozostawiają spontanicznie w Cova da Iria, na co Maryja odpowiedziała, żeby za nie wykonać dwa przenośne ołtarzyki maryjne, a za pozostałe środki rozpocząć budowę kaplicy. Przekazując intencje innych wiernych Łucja zwróciła się jeszcze do Pani z Nieba z prośbą o uzdrowienie kilku osób, których bliscy apelowali do Niej w tej sprawie. Pani obiecała, że niektórym z nich pomoże, ale wielu musi jeszcze zmienić swoje życie i osobiście modlić się, zwłaszcza na różańcu.

Odchodząc Matka Boża przykazała dzieciom, aby się dużo modliły na różańcu, szczególnie za grzeszników i składały za nich ofiary. Bowiem wiele dusz idzie na potępienie jedynie dlatego, że nie ma się kto za nie modlić. Pastuszkowie wzięli sobie głęboko do serca te polecenia, zwłaszcza to ostatnie, podejmując oprócz modlitwy, czyny i umartwienia niejednokrotnie heroiczne.

Mirosława Klupsz


13 lipca 1917 roku – trzecie objawienie Matki Bożej Fatimskiej

Kontynuując rozważanie historii przebiegu Objawień Fatimskich dochodzimy do trzeciego objawienia, które miało miejsce w dniu 13 lipca 1917 roku, a którego kluczowym przesłaniem tajemniczej Pani było ukazanie dzieciom apokaliptycznej wizji piekła.

Przesłanie, odebrane przez Łucję dos Santos oraz jej kuzynów, Franciszka i Hiacyntę Marto, stało się tajemnicą, której dzieci nie ujawniły nawet w obliczu spotkanego przez nie aresztu i groźby kary śmierci. Po latach okazało się, że w trzecim objawieniu Maryja przekazała dzieciom Orędzie dla całego świata i ludzkości. Orędzie to, będące pierwszą częścią Tajemnicy Fatimskiej, zostało ujawnione przez Kościół dopiero w 25. rocznicę wydarzeń fatimskich.

Wieść o co miesięcznych spotkaniach trojga pastuszków z tajemniczą Panią w cichej wiosce Fatimie, rozeszła się szybko w okolicy. Wydarzenia te budziły reakcję agresji ze strony władz portugalskich przesiąkniętych ateizmem i zainteresowanych głównie trwającą w tym czasie pierwszą wojną światową. Społeczeństwo zaś odnosiło się krytycznie i sceptycznie do samych wydarzeń oraz ich uczestników. Nawet matka Łucji przeżywała wstyd i posądzała córkę o kłamstwo.

W takich okolicznościach dzieci dotrzymały obietnicy złożonej przed miesiącem tajemniczej Pani, przybywając na umówione miejsce w dniu 13 lipca 1917 roku. Pomimo wszelkich zastrzeżeń i niedowiarstwa na miejscu objawień zgromadziło się również około dwóch tysięcy okolicznych mieszkańców zaciekawionych tym, co może się wydarzyć.

W trzecim objawieniu, podobnie jak we wcześniejszych, Matka Boża objawiła się dzieciom nad krzewem dębu, w odblasku znanego już im światła. Później, jak po latach wspomina siostra Łucja, miała miejsce następująca rozmowa:

Łucja: Czego sobie Pani życzy ode mnie?

Matka Boża: Chcę, abyście przyszli tu 13 dnia następnego miesiąca i nadal codziennie odmawiali różaniec na cześć Matki Bożej Różańcowej, aby uprosić pokój na świecie i koniec wojny, gdyż tylko Ona będzie mogła wam pomóc

Łucja: Chciałabym prosić, aby Pani Powiedziała nam, kim jest i uczyniła jakiś cud, żeby wszyscy uwierzyli, że rzeczywiście nam się Pani ukazuje

Matka Boża: Nadal przychodźcie tutaj co miesiąc. W październiku powiem wam, kim jetem i czego chcę oraz dokonam cudu, który wszyscy zobaczą, aby uwierzyli

Później Matka Boża dodała: Ofiarujcie się za grzeszników i powtarzajcie wielokrotnie-zwłaszcza gdy będziecie czynić jakąś ofiarę - O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, w intencji nawrócenia grzeszników oraz jako zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Najświętszemu Sercu Maryi. 

Pierwsza część tajemnicy: wizja piekła

Wypowiadając te ostatnie słowa - pisze siostra Łucja - Matka Boża rozchyliła dłonie, jak w poprzednich dwu objawieniach. Blask światła, które z nich promieniowało zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia. W tym ogniu były zanurzone demony i dusze, jakby rozżarzone do czerwoności węgle czarne lub brązowe, o kształtach ludzkich, unoszące się w pożodze, wznoszone płomieniami, które wypełzały z nich samych wraz z kłębami dymu buchającego na wszystkie strony, podobne do rozpryskujących się w wielkich pożarach iskier, chwiejne i lekkie. Wszystko to, wśród jęków i wycia z bólu i rozpaczy, które przerażały i wywoływały dreszcze grozy. Demony wyróżniały się przerażającymi i ohydnymi kształtami zwierząt, strasznymi, nieznanymi, lecz przezroczystymi jak czarne rozżarzone węgle.”

Chociaż wizja trwała tylko chwilę, Łucja wyznała później, że wszyscy troje umarliby na miejscu z przerażenia, gdyby wcześniej Matka Boża nie obiecała im, że pójdą do nieba.

Ekstaza, jaką dzieci przeżyły podczas wizji objawienia, była zauważalna na ich twarzach, co wywołało zainteresowanie i ciekawość świadków wydarzenia. Jednak dzieci nadal pozostały nieugięte i dochowały tajemnicy, o której zachowanie prosiła Maryja.


13 czerwca 1917 roku – drugie objawienie Matki Bożej Fatimskiej

Objawienie to miało miejsce 13 czerwca 1917 r. w samo południe. Trójka dzieci, które pasły owieczki, schroniła się przed słonecznym żarem w cieniu drzew. Nagle, po odmówieniu różańca, dzieci zostały dwukrotnie oślepione przez odblask światła, a ponad gałęziami małego dębu zjawiła się urzekająca postać Pani, bardziej jaśniejąca, niż słońce, podobna do tej, którą widziały 13 maja tegoż roku.

Pani zwróciła się do onieśmielonych dzieci: „Nie bójcie się, nie zrobię wam nic złego. Przychodzę z nieba. Czy chcecie poświęcić się Bogu, przyjąć każde cierpienie i ponieść każdą ofiarę pokutną dla wynagrodzenia Bogu za grzechy świata?”

„Tak, pragniemy tego” – odpowiedziała Łucja w imieniu trojga pastuszków.

Po latach, w rozmowie z biskupem, siostra Łucja wspomina dalszy ciąg rozmowy z Matką Bożą podczas objawienia z dnia 13 czerwca 1917 roku:

– „Czego Pani sobie ode mnie życzy?”

– „Chcę, żebyście przyszli tutaj 13 przyszłego miesiąca, żebyście codziennie odmawiali różaniec i nauczyli się czytać. Później powiem wam, czego chcę.”

Prosiłam o uzdrowienie jednego chorego.

– „Jeżeli się nawróci, wyzdrowieje w ciągu roku”.

– „Chciałabym prosić, żeby Pani zabrała nas do nieba”.

– „Tak! Hiacyntę i Franciszka zabiorę niedługo. Ty jednak tu pozostaniesz przez jakiś czas.

„Jezus chce posłużyć się tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. Chciałby ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca. Kto je przyjmie, temu obiecuje zbawienie dla ozdoby Jego tronu.”

– „Zostanę tutaj sama?” – zapytałam ze smutkiem.

– „Nie, moja córko! Cierpisz bardzo? Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę, moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga.”

„Gdy wypowiadała te słowa, ukazała nam swoje dłonie w odblasku światła. Przed prawą dłonią Matki Bożej znajdowało się Serce otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać. Zrozumieliśmy, że to było Niepokalane Serce Maryi, znieważone przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia.”

W Fatimie, w dniu 13 czerwca 1917 roku – przez pośrednictwo dzieci – Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny zostało objawione światu.

Rozważając to nawiedzenie, w którym Bóg wyjawia swoje najgłębsze tajemnice, warto zapamiętać ulubiony akt strzelisty małej Hiacynty, dzisiejszej świętej:

„O słodkie Niepokalane Serce Maryi, bądź moim ratunkiem.”


Począwszy od 13 maja do października 1917 roku, Matka Boża objawiła się siedmiokrotnie trojgu pastuszkom, dzieciom z miejscowości Aljustrel, w parafii fatimskiej, w Portugalii. Objawienia Matki Bożej poprzedziły o jeden rok spotkania z tajemniczym aniołem, który przygotowywał dzieci do przyszłych spotkań z Maryją, katechizując i ucząc je okolicznościowej modlitwy.

„Dzieci Fatimskie”, to dziesięcioletnia Łucja de Santos, dziewięcioletni Franciszek Marto i jego siostra, siedmioletnia Hiacynta. Spotkania z aniołem oraz późniejsze wizyty-widzenia Tajemniczej Pani (Matka Boża nie od razu ujawniła dzieciom swoją tożsamość), trwały w okresie, kiedy w Europie szalała pierwsza wojna światowa, a komunistyczna rewolta czyniła spustoszenie materialne i cywilizacyjne w Rosji i w otaczającym ją świecie.


Pierwsze objawienie – 13 maja 1917 roku

Matka Boża ukazała się dzieciom po raz pierwszy na krzewie dębowym. Franciszek widział wtedy Maryję, lecz Jej nie słyszał. Hiacynta Ją widziała i słyszała. Łucja natomiast widziała, słyszała i rozmawiała z Nią. Wizję cudownej Postaci poprzedził blask podobny do błyskawic. Zgodnie z późniejszym opisem siostry Łucji:

Pani ubrana na biało, bardziej błyszcząca niż słońce, promieniejąca światłem intensywniejszym i czystszym od kryształowego pucharu z wodą, prześwietlonego promieniami słonecznymi. Jej nieopisanie piękna twarz nie była ani smutna, ani radosna, lecz poważna i malował się na niej wyraz łagodnego napomnienia. Miała dłonie złączone jakby w geście modlitwy, które opierały się na piersiach i które były zwrócone ku górze. Z jej prawej dłoni opadał różaniec. Jej szaty wydawały się całe utkane ze światła. Jej tunika była biała, tak jak i płaszcz ze złotym rąbkiem, który okrywał głowę opadając aż do jej stóp.”

Wizjonerzy byli tak blisko Matki Bożej – że znajdowali się w poświacie, która Ją otaczała. Jak relacjonuje siostra Łucja, podczas tego spotkania miała miejsce następująca rozmowa:

Matka BOŻA: Nie bójcie się, nie zrobię wam nic złego.
ŁUCJA: Skąd Pani jest?
MATKA BOŻA: Jestem z nieba (i wzniosła rękę wskazując na niebo).
ŁUCJA: A czego Pani ode mnie chce?
MATKA BOŻA: Przyszłam was prosić, abyście przychodzili tu przez sześć kolejnych miesięcy, trzynastego dnia, o tej samej godzinie. Potem powiem wam, kim jestem i czego chcę. Następnie powrócę tu jeszcze siódmy raz.
ŁUCJA: A ja też pójdę do nieba?
MATKA BOŻA: Tak, pójdziesz.
ŁUCJA: A Hiacynta?
MATKA BOŻA: Także.
ŁUCJA: A Franciszek?
MATKA BOŻA: Również, ale musi jeszcze odmówić wiele różańców.
ŁUCJA: Czy Maria das Neves (koleżanka) jest już w niebie?
MATKA BOŻA: Tak, jest.
ŁUCJA: A Amelia? (koleżanka)
MATKA BOŻA: Będzie w czyśćcu do końca świata
Czy chcecie ofiarować się Bogu, aby znosić wszystkie cierpienia, które On zechce na was zesłać, jako zadośćuczynienie za grzechy, którymi jest obrażany, oraz jako wyproszenie nawrócenia grzeszników?
ŁUCJA: Tak, chcemy.
MATKA BOŻA: A więc będziecie musieli wiele wycierpieć. Ale łaska Boża będzie waszą pociechą.

Wymawiając te ostatnie słowa rozchyliła po raz pierwszy dłonie przekazując nam światło – bardzo intensywne, jakby odblask wychodzący z Jej dłoni, które przenikając przez nasze piersi do najgłębszych zakątków duszy, spowodowało, że widzieliśmy siebie w Bogu, który był tym światłem, wyraźniej niż w najlepszym z luster.

Wtedy pod wpływem jakiegoś wewnętrznego impulsu również nam przekazanego, padliśmy na kolana i powtarzaliśmy z głębi duszy:

‘O Przenajświętsza Trójco, uwielbiam Cię! Boże mój, Boże mój, kocham Cię w Przenajświętszym Sakramencie .‘

W chwilę później Matka Boża dodała: ‘Odmawiajcie różaniec codziennie, abyście uprosili pokój dla świata i koniec wojny’. Następnie zaczęła się spokojnie unosić w kierunku wschodnim, aż zniknęła w nieskończonej dali. Światło, które Ją otaczało, jak gdyby torowało Jej drogę w gęstwinie gwiazd.

Wizjonerzy – Hiacynta i Franciszek zmarli wkrótce po objawieniach. Franciszek w kwietniu 1919 roku, a Hiacynta, w lutym 1920 roku. Zostali beatyfikowani przez św. papieża Jana Pawła II w 1989 roku. Łucja dożyła długich lat. Zmarła w roku 2005 w Coimbrze, jako zakonnica klasztoru Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Obecnie jest Kandydatką na Ołtarze. Swoje życie poświęciła modlitwie oraz relacjonowaniu wizji i wydarzeń, których była świadkiem i uczestnikiem.

W sobotę 13 maja br. papież Franciszek dokona w Fatimie kanonizacji Hiacynty i Franciszka. Uroczystość odbędzie się na oczach całego świata w Fatimie. Dzięki transmisji telewizyjnej (TV Trwam) my w Polsce również będziemy mogli przeżywać to świątobliwe i podniosłe wydarzenie.

– oprac. Mirosława Klupsz

*************************************************************

Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, aby uprosić koniec wojny”- to słowa Matki Bożej skierowane do dzieci w kolejnym piątym już objawieniu w dniu 13 września 1917 roku.

<br>

Uwięzienie pastuszków przed spotkaniem z dnia 13 sierpnia przyniosło odwrotny skutek od zamierzonego przez gnębicieli dzieci i prześladowców Kościoła. Przyczyniła się do tego również prasa portugalska, której krytyczne opinie rozniosły wiadomości o objawieniach fatimskich, sprzecznie z intencjami. Skutkiem tego w dniu 13 września do Cova da Ira  przybyło około 15 do 20 tysięcy pielgrzymów i ciekawskich. <br>

 

Siostra Łucja opisała to spotkanie następującymi słowami:

<br>

 

„Kiedy zbliżyła się godzina, przeciskałam się z Hiacyntą i Franciszkiem przez tłum ludzi, który nam ledwo pozwalał przejść. Ulice były pełne ludzi. Wszyscy chcieli nas widzieć i rozmawiać z nami. Tam się jeden drugiego nie bał. Wiele osób, nawet zacne panie i panowie przeciskali się przez tłum, który nas otaczał. Padali na kolana przed nami, prosząc, byśmy Matce Bożej przedstawili ich prośby. Inni, którzy nie mogli się do nas dostać wołali z daleka: <br>

 

-’Na miłość Boską, proście Matkę Bożą, żeby mi wyleczyła mego syna kalekę.’

-’Niech wyleczy moje niewidome dziecko.’

-’A moje jest głuche.’

-’Niech mi przyprowadzi z wojny do domu mego męża i mojego syna.’

-’Niech mi nawróci grzesznika.’

-’Niech mnie uzdrowi z gruźlicy.’ <br>

 

Tak ukazała się cała nędza biednej ludzkości, niektórzy krzyczeli z drzew, inni z muru, na którym siedzieli, aby nas zobaczyć, gdy przechodziliśmy.”

<br>

 

Wspominając te wydarzenia siostra Łucja odnosi je do cudownych scen opisanych w Nowym Testamencie, kiedy Pan Jezus przechodził przez Palestynę. Jednocześnie dziękuje Bogu za wiarę ludu portugalskiego.

<br>

 

Matka Boża objawiła się dzieciom, gdy wreszcie doszły do Cova da Ira. Podobnie jak wcześniej, ukazanie się Pięknej Pani w odblasku światła, nad dębem, nastąpiło kiedy zaczęły odmawiać różaniec. Ukazując się powiedziała do nich:

<br>

 

-„Odmawiajcie w dalszym ciągu różaniec, żeby uprosić koniec wojny. W październiku przybędzie również Nasz Pan, Matka Boża Bolesna z Góry Karmelu, św. Józef z Dzieciątkiem Jezus, żeby pobłogosławić świat. Bóg jest zadowolony z Waszych serc i ofiar, ale nie chce, żebyście w łóżku miały sznur pokutny na sobie. Noście go tylko w ciągu dnia.”

Na prośby przekazane za pośrednictwem Łucji od innych osób, Matka Boża odpowiedziała:

- „Tak, kilku uzdrowię, innych nie. W październiku uczynię cud, aby wszyscy uwierzyli.”

Po tym krótkim objawieniu cudowna Pani unosząc się znikła jak zwykle.

<br>

 

Ciekawym, nowym zjawiskiem podczas objawienia Matki Bożej we wrześniu, był obiekt zauważalny przez niektórych modlących się. Obiekt ten, jakby świetlisty globus, unosił się nad ziemią w miejscu objawienia. Krążył jakiś czas po niebie, po czym oderwał się od horyzontu i zniknął kierując się ku słońcu. Widzenie to relacjonował jeden z obecnych tam kleryków.

Podobne świadectwo dała Maria dos Anijos, siostra Łucji, obecna 13 września w Cova da Ira. Mówiła o małej gwieździe, która przybyła od wschodu i przez chwilę pozostawała ponad drzewem dębu. <br>

 

Po objawieniu z 13 września Portugalia czekała na to, co może się wydarzyć za miesiąc. Napięcie rosło a Fatima pozostawała na ustach całego kraju. Gazety przedstawiały wciąż nowe wizje. Mając na względzie zapowiadany cud prasa liberalna pisała, że nic takiego nie nastąpi, a katolicyzm zostanie ośmieszony. Tymczasem w nocy z 22 na 23 września nieznani sprawcy zdemolowali miejsce objawień w Cova da Ira. Skradli dewocjonalia pozostawione przez pielgrzymów i wyrwali z ziemi dąb skalny. Przez nieuwagę zniszczyli jednak inne drzewo, a nie to, nad którym ukazywała się Piękna Pani. Również wolnomularze nie pozostali bezczynni i w pobliskim Santarém zorganizowali bluźnierczą procesję parodiującą objawienia.

<br>

 

Odnosząc się do przytoczonych powyżej wydarzeń można zauważyć, że przez minione 100 lat niektóre środowiska nie zmieniły swego wrogiego stanowiska wobec Kościoła, a w praktyce stosują nawet takie same sposoby, jakie miały miejsce w Fatimie.

Dodatkowe informacje