Abp Józef Michalik

Europa – laboratorium spotkania Ewangelii i kultur w szkole Jana Pawła II

1. Widzieć i ocenić

Zgodnie z metodologią stosowaną przez Akcję Katolicką rozeznanie rzeczywistości powinno poprzedzać podejmowane decyzje, dotyczące programu działań. Najgorsze bowiem zaburzenie poznawcze polega na widzeniu rzeczy, sytuacji i ludzi takimi, jakimi chcielibyśmy je widzieć, a nie takimi, jakie są one w rzeczywistości.

Kościół musi obserwować życie społeczne w poszczególnych krajach i dostosowywać swoje wypowiedzi do ludzi na całym świecie, uwzględniając wierzących i niewierzących, katolików i ludzi różnych wyznań. Stąd wypowiedzi Papieży są niekiedy bardzo ogólne, a mimo to Papieże bywają oskarżani, że się mieszają do polityki.

Przypomnijmy, że jeszcze tak niedawno powojenna Europa była podzielona żelazną kurtyną ideologiczną. Symbolem podziału był mur berliński i nikt z polityków nie był wtedy zainteresowany zamianą tej sytuacji, ani Helmut Schmidt, ani Giscard d'Estaing, ani Jimmy Carter, ani tym bardziej Breżniew, Husak, Gierek, Ceauşescu czy Honecker. Ustalenia z Teheranu i Jałty były niepodważalne także dla Stolicy Apostolskiej. I do takiej Europy przez pierwsze kilkanaście lat zwracał się Papież. A jednak, wbrew wszystkim, od początku mówił „o jedności chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje: Zachodu i Wschodu... przychodzi więc Papież, aby wobec całego Kościoła, Europy i świata, mówić o tych często zapomnianych Narodach i Ludach” (Gniezno, 3.06.1979 r.)

Te słowa uruchomiły historyczny proces (o czym wspominali zarówno Michaił Gorbaczow jak i Ronald Reagan) nowego myślenia o jedności Europy ducha, o czym wtedy nikt głośno nie mówił, a może nawet nie myślał. Kenneth Woodward, jeden ze znanych publicystów „Newsweeka” pisał wtedy, że „prawdziwym klejnotem w papieskich planach międzynarodowych jest położenie kresu podziałowi Europy na Wschodnią i Zachodnią, oraz utopijna wizja Europy rozciągającej się od Oceanu Atlantyckiego po górskie szczyty Uralu. Tylko Papież-Polak mógł sobie wyśnić takie marzenie” (cyt. za M. Zięba OP, Niezwykły pontyfikat, 59).

Trzeba od razu zaznaczyć, że podstawą analiz papieskich nie była wtedy wiedza oparta na obserwacji, że kolos komunistycznej ekonomii i ideologii oparty jest na glinianych nogach, ale wiara i oparta na wierze refleksja teologiczna, która każe papieżom (i każdemu chrześcijaninowi) pamiętać, że od chwili przyjścia Chrystusa na świat cała historia ludzka jest sakralna, że Ewangelia ma zastosowanie do wszystkich sytuacji i epok ludzkości, że to Bóg kieruje historią i dziejami świata. I dlatego Papież jest przekonany, że nie ostoi się żaden projekt narodu, państwa, kontynentu czy konkretnego człowieka, nieoparty na mocnych fundamentach, którymi są wartości, zasady moralne, sumienie weryfikowane wiarą u Boga.
Europa nie jest wyspą samotną i niezależną, ale kontynentem dynamicznych, różnorodnych kontaktów. Inspiruje innych, ale przejmuje też idee i ideologie popularne dziś w świecie. Czy dokonuje się to bezkrytycznie, czy jest to proces metodycznie kierowany?

Na odpowiedzialną odpowiedź na to pytanie trzeba będzie jeszcze poczekać, ale zastanawiających faktów, mogących być przesłankami do wyciągnięcia wniosków, nie brak.

Chociażby zdumiewająca agresja na chrześcijańskie korzenie, ujawniana wobec prawa do publicznej obecności znaku krzyża w szkołach, eliminacja etyki naturalnej w szeregu prawodawstw państw Unii Europejskiej (np. absurdalna promocja związków jednopłciowych, narzucania prawa do aborcji przy zakazie nazywania aborcji „zabójstwem” zgodnie z biologiczną prawdą).

Michel Schooyans, profesor filozofii politycznej i moralnej na Katolickim Uniwersytecie w Louvain, w swoich publikacjach odważnie ujawnia, że nawet organizacje międzynarodowe, na czele z ONZ, przekształcają się z międzynarodowej wspólnoty państw suwerennych w organizację ponadnarodową, która chce wprowadzić porządek międzynarodowy, korzystny dla swoich własnych interesów. Warto pamiętać, że międzynarodowa Konferencja w Kairze i Pekinie miały różne tematy, ale za wszelką cenę próbowały narzucić powszechne prawo aborcji i wyraźny program odejścia od prawa naturalnego. Rola Stolicy Apostolskiej, a konkretnie głos Jana Pawła II był na tych konferencjach bardzo słyszany w obronie prawa do życia.

Jan Paweł II często powtarzał, że „Chrystusa nie da się odłączyć od dziejów człowieka”, a w ostatniej swojej książce, wydanej tuż przed śmiercią, przestrzegał: „Jeżeli wolność przestaje być związana z prawdą, a uzależnia prawdę od siebie, tworzy logiczne przesłanki, które mają szkodliwe konsekwencje moralne. Ich rozmiary są czasem nieobliczalne” (Pamięć i tożsamość, 51). Przestrzega też, że upadek komunizmu „nie oznacza wcale, że został odrzucony jako ideologia i jako filozofia” (tamże, 56).

Trzeźwa, papieska analiza sytuacji współczesnej Europy budzi jego niepokój, płynący z obserwacji, że nasz kontynent aktualnie uruchomił nie tylko niepokojące i zdumiewające zjawiska, ale całe tendencje prowadzące do utraty duchowej tożsamości Europy.

Według adhortacji „Kościół w Europie” zauważalna jest dziś w Europie:

  1. utrata pamięci i dziedzictwa chrześcijańskiego,
  2. zeświecczenie i moda na niewiarę,
  3. lęk przed przyszłością i spadek liczby urodzeń,
  4. poczucie osamotnienia,
  5. brak solidarności międzyludzkiej i anonimowość,
  6. wielu chrześcijan żyje, jakby Chrystus nie istniał, bo człowiek zajął miejsce Boga, a tymczasem społeczeństwo chore na horyzontalizm potrzebuje otwarcia na transcendencję (Ecclesia in Europa, 34 nn).

Są jednakże i znaki nadziei:

  1. wolność odzyskana przez wielką część Europy,
  2. rośnie solidarność misji chrześcijaństwa wśród wielu ochrzczonych,
  3. udział kobiet w życiu Kościoła,
  4. liczni męczennicy i świadkowie wiary stają się wzorcami dla współczesnych ludzi,
  5. dynamizm Akcji Katolickiej, stowarzyszeń i ruchów kościelnych pogłębiających wiarę wśród świeckich,
  6. coraz głębiej rozumiany ekumenizm,
  7. radykalizm w wyznawaniu prawdy o grzechu,
  8. wrażliwość na niesprawiedliwość ponad granicami państw.

Kościół ma do zaofiarowania Europie najcenniejsze dobro, jakiego nikt inny jej dać nie może – jest to wiara w Jezusa Chrystusa (Ecclesia in Europa, 18). I właśnie ta wiara każe wskazać najpierw zwycięskie i twórcze wyjście z sytuacji grzechu (tamże, 106), poczynając od przywrócenia pełnej wartości osoby ludzkiej, obrony życia ludzkiego od naturalnego poczęcia do naturalnej śmierci, a także wskazując na rolę rodziny opartej na prawie Bożym.
Chrześcijańska wizja człowieka i świata nie boi się pluralizmu religijnego, a także docenia pluralizm kultur, którymi pragnie się ubogacać, ale jednocześnie widzi potrzebę tożsamości chrześcijańskiej w relacjach z wszystkimi ludźmi, kulturami i religiami.

2. Propozycje rozwiązań

Przede wszystkim powinniśmy słuchać Pana Jezusa, a zalecenie Chrystusa wobec głoszenia ewangelii wszystkim narodom jest bardzo wyraźne (por. Mt 28,19) i jest to dla wierzących priorytet bezdyskusyjny. Jan Paweł II poszedł jeszcze dalej, domagając się od nas nowej ewangelizacji, czyli przypominania Ewangelii także tym spośród ochrzczonych, którzy o niej zapominają.

„Nowej ewangelizacji nie można mylić z prozelityzmem, i że bezwzględnie obowiązuje respektowanie prawdy, wolności i godności każdej osoby ludzkiej” (tamże, 32). „Kościół jest dla ewangelizacji” mówił Paweł VI, a Jan Paweł II zachęca: "Kościele, w Ewangelii umiej odnaleźć entuzjazm głoszenia” (tamże, 45).

Papieskiej wizji „Europy ducha” (121) są jednak obce zarówno idee państwa wyznaniowego, jak i zgoda na ideologiczny laicyzm (tamże, 117). Za II Soborem Watykańskim Kościół zaleca „nieustanny dialog chrześcijaństwa z filozofiami, kulturami i religiami” (Jan Paweł II, Novo millennio ineunte, 56).

Realizm Jana Pawła II jest dobrze zakorzeniony we współczesnej mentalności, którą prześwietla wiara, i dlatego Papież ma odwagę powiedzieć, że „Europa nie powinna dzisiaj odwoływać się do swojej chrześcijańskiej przeszłości. Musi także nauczyć się znów kształtować swoją przyszłość w spotkaniu z osobą i orędziem Jezusa Chrystusa” (Ecclesia in Europa, 2). A zatem Europa, czyli każdy z nas europejskich chrześcijan, a szczególnie każdy człowiek zaangażowany w stowarzyszenia kościelne czy katolickie, powinien stać się „laboratorium?, w którym spotyka się Ewangelia z codziennością, wiara z kulturą, Jezus Chrystus z konkretnym człowiekiem. Wysiłek ten powinien tworzyć szeroką atmosferę jedności w trosce o los wiary i współczesnego świata. Bowiem „być chrześcijaninem w naszych czasach oznacza być twórcą komunii w Kościele i w społeczeństwie” (Jan Paweł II, Slavorum Apostoli, 27).

Pamiętajmy przy tym, że wśród nowych licznych ruchów duchowości, jakże dynamicznie ożywiających życie Kościoła, Akcja Katolicka nie jest stowarzyszeniem katolickim (tylko), ale kościelnym w szczególnym znaczeniu tego określenia. Jest bowiem powołana przez Biskupa i Konferencję Episkopatu w konkretnym kraju i nie może zapominać, że sensem jej istnienia jest nie tylko „współbrzmieć”, ale utożsamiać się w pełni z Kościołem, czyli z programem duszpasterskim parafii, diecezji i z liniami wytyczanymi przez Papieża.

Odpowiedzialność za ewangelizację wiąże się z dobrze rozumianym ekumenizmem i Papież w tej sprawie wyraźnie wysyła adresy: „Myśl moja zwraca się ku braciom z Kościołów Wschodnich, by razem z nimi szukać przekonującej odpowiedzi na pytania, jakie stawia sobie dzisiaj człowiek w każdym zakątku świata” (Orientale lumen, 3), bowiem „Kościół Rzymski żywi uczucia szacunku i miłości dla spuścizny chrześcijańskiego Wschodu” (Jan Paweł II, Euntes in Mundum, na 1000 lecie chrztu Rusi, 25. I. 1988, n. 6).

Wszyscy powinniśmy uznać, że „Dwie formy wielkiej tradycji Kościoła ? zachodnia i wschodnia, dwie formy kultury, dopełniają się wzajemnie jakby dwa płuca w jednym organizmie... Można powiedzieć, że dwa nurty, wschodni i zachodni, stały się jednocześnie pierwszymi wielkimi formami inkulturacji wiary” (tamże, 12).

Powyższe rozważania dotykają, a może nawet wyrastają z linii ekumenizmu gotowego uznać, że wiara – także chrześcijańska – jest wypowiadana i przeżywana w konkretnej kulturze. Różne są one i wielorakie. Istnieje kultura kontaktu jedności, otwarcia, ale i przeciwstawiania, podejrzliwości i wykluczania.

Dziś jawi się też nowa „kultura” zobojętnienia. Zachód &8211; jak zauważa Kard. P. Poupard w książce „Ten Papież jest daremod Boga” – zgrzeszył pychą, uważając się za posiadacza kultury wyższej niż wszelkie inne i tylko pokornym wyznaniem win, których nie brak z obydwu stron, możemy oczyścić pole serca ludzkiego, aby zdolne było przyjąć ziarno Ewangelii.

Mam wrażenie, że Jan Paweł II przez całe lata prowadził dialog z Polską, z Europą, z kulturą, z człowiekiem a nawet z Kościołem w sprawach dla niego i dla nas najważniejszych. I dlatego domagał się nieustannie udziału w tym dialogu, jak mamy tego przykład w refleksji na Anioł Pański 15 lutego 2004 r.: „Spotkanie Ewangelii i kultur sprawiło, że Europa stała się „laboratorium”, gdzie w ciągu wieków utrwaliły się wartości znaczące i trwałe. Módlmy się, aby także w naszych czasach, uniwersalne przesłanie Chrystusa, powierzone Kościołowi, stało się światłem prawdy i źródłem sprawiedliwości dla ludów Kontynentu i całego świata”.

Jezus Chrystus stał się jednym z nas, Jego przyjście na świat zmieniło wszystko, otworzyło perspektywy, które przekraczają nasze zrozumienie i nasze oczekiwania. Tylko święci, otwarci na światło Ducha Świętego, już na ziemi widzą dalej i lepiej, bo widzą całą naszą rzeczywistość ziemską nieco inaczej, głębiej. Święta Katarzyna ze Sieny zwykła była powtarzać: Stawajcie się tym, kim powinniście być, a podpalicie świat.

A zatem od teoretycznych rozważań trzeba przechodzić do działania, aby zrealizować pełnię człowieczeństwa, aby oddychać pełnią szczęścia. Postawmy sobie jednak radykalne pytanie: Czy można odrzucić Chrystusa i wszystko, co On wniósł w dzieje człowieka? Oczywiście, że można. Człowiek jest wolny... I dlatego musicie być mocni, drodzy Bracia i Siostry. Musicie być mocni tą mocą, którą daje wiara. Musicie być mocni mocą wiary! (Jan Paweł II, Kraków – Błonia, 10 czerwca 1979 r.).

Z różnych racji ludzie pomijają pozytywne wartości lub odrzucają ofiarowane szanse rozwoju czy pozytywnego sukcesu. Z perspektywy czasu nieco inaczej patrzymy na rewolucje, które były szczególnie głośne. Zresztą nawet ich przywódcy niejednokrotnie przejmowali we władanie struktury, które kiedyś zwalczali.

Tak było w 1917 r. w Rosji, tak było w Paryżu w słynnym roku 1968, kiedy głoszono, że „wyzwolenie (emancypacja) człowieka będzie pełne albo go nie będzie wcale”, albo: „my młodzi nie jesteśmy przeciwko starym, ale przeciwko temu, co ich czyni starymi”, „bądźcie realistami, domagajcie się niemożliwego”, a nade wszystko: „szczególnie, żadnych wyrzutów sumienia”. Wszystkie te hasła ujawniają destrukcyjną siłę psychologii tłumu, ale nie tylko. Zauroczenie historią, lub raczej „upojenie się faktem, że dosiedliśmy konia historii” (cyt. za Alain Finkielkraut, Un coeur intelligent, 2010, 20), a właściwie była to nie do uzasadnienia lekkość traktowania ludzkiej egzystencji.

A zatem, chrześcijańska droga pokory, nawołująca do nawrócenia, uczy dystansu do siebie i pomaga ominąć raniące świat zakręty historii, których ani XX wiek, ani XXI nam nie oszczędza.

A zatem, analiza konstruktywna powinna być krytyczna najpierw w stawianiu wymagań samym sobie, bo to przecież czyny uwiarygadniają głoszoną prawdę i weryfikują miłość.

Świadectwo życia chorego już Papieża, przykutego do inwalidzkiego wózka, pokazało wszystkim, że miał jak nikt inny prawo wypowiedzieć słowa, będące kluczem do serc: nie lękajcie się (przede wszystkim nie lękajcie się siebie, nie lękajcie się świata, ani Kościoła) i że: Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali (Jan Paweł II, Jasna Góra, 18.06.1983 r.).

Zalecenie to, skierowane do młodzieży, powtórzył Papież jeszcze wielokrotnie. Ma ono szczególny potencjał mądrości i dynamizmu, tak bardzo bliski człowiekowi wrażliwemu na dobro i zło. Ale Papież poszedł dalej, aż do sfery myśli i pragnień, chcąc dotknąć całego wnętrza i dlatego w bardzo trudnym dla Polski okresie zalecał: „nie pragnijmy takiej Polski, która by nas nic nie kosztowała”. Piękne i mocne to słowa, którymi warto zakończyć i podsumować naszą refleksję: nie pragnijmy takiej Europy, która by nas nic nie kosztowała i nie pragnijmy takiego Kościoła, który by nas nic nie kosztował.


Artykuły powiązane:
JAN PAWEŁ II – Refleksje o człowieku wielkiego dialogu z Bogiem, ludźmi i światem. cz.1, 2, 3.

Powrót